28. 08. 1997 r.
Może na początek opowiem wam kto zaszczycił mnie swoim przybyciem.
Schodziłam do salonu (tak z grubsza, mój salon jest ogromny z żółtymi ścianami, kominkiem, puchatym dywanem i miękka sofą przy której jest stolik.) żeby się trochę poduczyć zaklęć, właśnie targałam księgę po schodach i wchodzę do salonu, a tam Mela z mamą, gdyby nigdy nic siedzą sobie na mojej sofie i o czymś rozmawiają.
Schodziłam do salonu (tak z grubsza, mój salon jest ogromny z żółtymi ścianami, kominkiem, puchatym dywanem i miękka sofą przy której jest stolik.) żeby się trochę poduczyć zaklęć, właśnie targałam księgę po schodach i wchodzę do salonu, a tam Mela z mamą, gdyby nigdy nic siedzą sobie na mojej sofie i o czymś rozmawiają.
-
Ekhm…-Zaczęłam. Automatycznie obydwie odwróciły się do mnie.
-Hej
siostra…- Rzuciła Mela.
-Tylko
tyle? A poza tym zajęłyście moja sofę.
-Kochana
to nie jest TWOJA sofa.-Powiedziała mama.
-No
i czego się po mnie spodziewałaś że rzucę Ci się na szyję i zacznę obcałowywać.-Warknęła
Melannie.
-Cała
ty…-Mruknęłam. –Z jakiej okazji zaszczyciłaś nas swoim przybyciem? –
Powiedziałam sucho.
-A
jak myślisz?
-Razem deportujemy na spotkanie? -Zapytałam obojętnie i bachnęłam się na
puchaty dywan.
-Widzę, że jesteś spostrzegawcza. –Mruknęła.
-Kochanie
idź sobie poczytaj w swoim pokoju. –Powiedziała mama. –I za godzinę masz być
gotowa, a i zapomniałam ci powiedzieć, że zostaniesz u Malfoyów do końca
wakacji, więc się spakuj.
Zatkało
mnie, że książka mi wyleciała z rąk.
-Że
co? –Spytałam.
Melannie
wyszczerzyła zęby opierając się ręka o oparcie sofy i spojrzała na mnie.
-Co
się tak szczerzysz?!-Warknęłam wstając z dywanu.
-Zajmuje
twój pokój, a ty chyba nie będziesz ze mną spać? -Opowiedziała nadal się
szczerząc. – Oni mają duży dom, i pokojów tam nie brakuje, a nasza rodzina
jest z nimi w dobrych stosunkach więc…
-Ty....ty.....
-Co ja? Powinnaś się przecież cieszyć, nie wytrzymałabyś ze mną 1 dnia. –Zachichotała Mela.
-Naprawdę
bardzooo śmieszne.- Rzuciłam i pobiegłam do mojego pokoju.
***
No
i właśnie piszę teraz z mojego pokoju który dali mi Malfojowie, w prawdzie jest całkiem,

całkiem. Turkusowe ściany, wielkie łóżko z baldachimem, szafa i mały stolik koło łóżka z białą lampką. No, ale to na razie nie ważne, teraz opowiem o tym cholernym spotkaniu:

całkiem. Turkusowe ściany, wielkie łóżko z baldachimem, szafa i mały stolik koło łóżka z białą lampką. No, ale to na razie nie ważne, teraz opowiem o tym cholernym spotkaniu:
O
ustalonej godzinie zeszłam do salonu w czarnych jeansach i luźnej, bordowej bluzie i z włosami
zpiętymi w koka.
Bez
słowa siadłam na sofie i czekałam razem z rodzicami na Melannie. Po 15 min zeszła rozpromieniona.
-No
to, lecimy?
Złapaliśmy
się za ręce i zaraz poczułam silne szarpnięcie w pępku, po chwili dotknęłam stopami
kamiennej podłogi. Przed de mną był długi stół, przy którym siedzieli już niektórzy
śmiercożercy, ogólnie pomieszczenie był w barwach Slytherinu, ściany zastawione
ogromnymi szafami
z książkami i kominek. Mela ruszyła pierwsza i zajęła miejsce koło (o ile mi
wiadomo) Bellatrix no to ja usiadłam koło siostry a rodzice koło mnie.
-Dobra
tylko się nie denerwuj –Myślałam gorączkowo wpatrując się w moje palce. Nawet nie
zauważyłam jak stół zapełnił, a zaraz pojawił się Ten-Którego-Nie-Wolno-Wymawiać. Serce zleciało mi
do stóp, zerknęłam w tamtą stronę ukradkiem, a potem po stole, wzrok
zatrzymałam na pewnym blondynie, którym był Draco.
W końcu Czarny Pan zaczął
przemowę, ale ja w ogóle tego nie słuchałam tylko gorączkowo przeplatałam palce, potem zerknęłam
na Malfoya, chyba też odkrył że przeplatanie palców jest na prawdę fascynującym
zajęciem, ale moje rozmyślania
przerwał fragment wypowiedzi Czarnego Pana ,a konkretnie.
-…
a panna Larex będzie szpiegować Pottera i tych jego głupich koleżków, co bardzo
nam sprzyja ponieważ panna Bros, jest jak niektórzy wiemy, w Gryffindorze….- Dało
się słyszeć szepty.
-Obiecujesz
że wywiążesz się ze swojego zadania i będziesz mnie powiadamiać o każdej ważniejszej
informacji od Pottera?
O Matko Boska co ja mam powiedzieć? Na myśl przyszła mi tylko jedna krótka
odpowiedź.
-Tak
Panie, obiecuje…-Mój głos brzmiał tak jakby nie był mój, miałam wrażenie ,że
zaraz zemdleje.
-Mam
nadzieje… To koniec naszego spotkania , możecie się rozejść.- I sam się
deportował z innymi , a ja zostałam z moimi rodzicami i Mel.
-Kochanie
nic się nie martw.-Pocieszał mnie tata. A potem podeszła do nas Pani Malfoy,
Bellatrix i Draco.
-Chodź
kochana pokaże ci twój pokój.- Powiedziała do mnie Bella, chyba się z
nią polubię….
Ta note napiszę w 2 częściach,
proszę o komy.
Jestes niesamowita i super zakrecon!Dawajcie komy bo EWELI na nich bardzo zalezy!!! XP
OdpowiedzUsuńDzięki Klaudia :) <33
OdpowiedzUsuńProszę daj kolejną notke bo nie moge sie doczekać :D
OdpowiedzUsuń