piątek, 2 listopada 2012

Nie o taką wojnie mi chodziło o_O

30. 08. 1997 r.



  

     Obudziłam się dziś rano, około 5:58. Leniwie otworzyłam oczy, wyciągnęłam się i powoli wstałam z łóżka. Podeszłam do okna, była piękna pogoda. Rosa spływała po szybie, a promienie letniego słońca wdzierały się do mojego pokoju, ogród za oknem był pogrążony jeszcze we słodkim śnie. Patrzyłam tak chwilę na piękny krajobraz, kiedy zdecydowałam się już ubrać. Podeszłam leniwie do szafy, otworzyłam ją i... Krzyknęłam, w lustrze które było po wewnętrznej  stronie szafy, nie zobaczyłam moich pięknych, kruczoczarnych włosów, zamiast nich miałam dwa różowe warkocze!
 -Zabije go.- Pomyślałam. Nie zastanawiając się dłużej, wzięłam pierwsze lepsze ubranie. Szybko je na siebie wciągnęłam i wyszłam z pokoju nie zamykając drzwi i prędko pobiegłam po schodach do salonu.
Na fotelu siedziała pani Malfoy, ale po Draconie nie było ani śladu.
-Gdzie jest Draco?!-Zapytałam wojowniczym tonem. Narcyza podniosła głowę z nad gazety.
-Jest chyba w swoim...- Urwała bo zobaczyła moja "nową" fryzurę. Ledwo powstrzymując śmiech.
-...pokoju.-Dodała i znowu schowała się za gazetą. Na moich ustach wykrzywił się 
chytry uśmiech, w pokoju mi już nie ucieknie. -Dziękuje.- Powiedziałam i opuściłam salon, biegnąc znów na górę. Po chwili stałam już przed drzwiami oznaczone plakietką z napisem "Draco" 
-Ciekawe czy jeszcze śpi?- Otworzyłam drzwi kopniakiem. Weszłam do pokoju. 
-Co do jasnej... -Mrukną otwierając oczy. -O cześć, jakiś problem? -Uśmiechną się kiedy mnie zauważył. 
-B a r d z o duży problem.- Syknęłam. 
- Ja nie wiedzę żadnego problemu. -Wstał z łóżka i stał przede mną w samych bokserkach. 
-Ładnie ci w różowym. -Wyszczerzył zęby.
Podbiegłam szybko do łóżka i wzięłam pierwszą z brzegu poduszkę i trzasnęłam go z całej siły.
- Jakie.... -Rzuciłam następną poduszką.-....jest przeciw zaklęcie! 
-Nie powiem.-I on rzucił we mnie poduszką. -Zasłużyłaś sobie na to.- Następna poduszka leciała w moją stronę, a on się śmiał. 
-Jeszcze pożałujesz!-Krzyknęłam ,ale się uśmiechnęłam. Chciałam podejść bliżej, ale  potknęłam się o dywan i wpadłam na Draco. 
-Co ty mi możesz zrobić? Taka mała, słaba dziewczynka?
Nasze twarze zbliżyły się niebezpiecznie. 
-Jeszcze mnie nie znasz. -Prychnęłam i odsunęłam się on niego. -Odczaruj moje włosy.
-Ani mi się myśli... Chyba że ładnie poprosisz.
-Chyba sobie kpisz!
-Nie, to nie.-Powiedział i oparł się o ścianę.
Stałam chwilę myśląc. Spojrzałam mu prosto w oczy.
-Proszę...?
Popatrzył na mnie i podniósł jedną brew.
-Bardzo proszę. -Traciłam już cierpliwość, ale dzielnie się trzymałam.
-No dobra.-Podszedł  do szafki przy łóżku i wyją z niej różdżkę, zamkną szufladke, następnie odwrócił się do mnie i delikatnie dotkną różdżką moich włosów. Różowe kosmyki, od góry, zaczęły przyjmować swój dawny kruczoczarny kolor, aż w końcu ostatnia końcówka różowego koloru roztopiła się w czerni. 
-Dzięki. - Pocałowałam go w policzek i szybko wyszłam z pokoju.



2 komentarze:

  1. wow suuuper notka czekam z niecierpliwieniem na kolejną :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny rozdział..;d

    OdpowiedzUsuń